Jarosław Uściński: Gastronomia wie najlepiej, czego oczekuje od dostawców

Porady

Jarosław Uściński: Gastronomia wie najlepiej, czego oczekuje od dostawców

02 marca 2026

Temat z pozoru prosty. Setki hurtowni, kilku dużych graczy, tysiące sklepów i platform sprzedażowych – właściwie wszystko jest dziś dostępne zawsze i wszędzie, lecz rzeczywistość niejednokrotnie wygląda inaczej. I właśnie dlatego warto zadać sobie pytanie: jakiego dostawcy naprawdę oczekujemy my – kucharze, szefowie kuchni, menedżerowie i właściciele gastronomii?

W teorii każdy produkt można kupić. W teorii. W praktyce liczy się coś znacznie więcej niż sama dostępność – jakość, powtarzalność, terminowość, elastyczność oraz zrozumienie realiów gastronomii. A ten świat nie jest ani prosty, ani w pełni przewidywalny – zwłaszcza wtedy, gdy pracuje się na żywym organizmie, takim jak kuchnia.

Cele hurtowni a potrzeby gastronomii

Z perspektywy handlowej odpowiedź wydaje się oczywista. Hurtownia chce sprzedawać – w sposób zapewniający stabilność i rozwój biznesu. To naturalne i zrozumiałe. Kluczowe jest jednak to, aby cele sprzedażowe szły w parze z realnymi potrzebami gastronomii, a nie funkcjonowały obok nich.

Oferta, nawet bardzo szeroka, musi być oparta na wiedzy o odbiorcy. Albo – alternatywnie – na tak dobrze przygotowanej propozycji, która sama się obroni i zacznie żyć marketingiem szeptanym. A ten w gastronomii wciąż pozostaje najbardziej wiarygodnym kanałem rekomendacji.

Modele dystrybucji: szeroka oferta czy specjalizacja

Rynek gastronomiczny zna oba modele. Hurtownie wyspecjalizowane – w rybach i owocach morza, mięsie, warzywach, produktach suchych, kawie, napojach czy alkoholach – funkcjonowały zawsze i nadal są ważną częścią rynku. Jest ich dziś procentowo mniej niż kilkadziesiąt lat temu, ale wiele z nich doskonale radzi sobie dzięki jakości, kompetencjom i doświadczeniu.

Poza tym mamy hurtownie wieloasortymentowe, które dla rzeszy kucharzy są po prostu wygodne. Jedna platforma, jedno zamówienie, kilka telefonów lub kliknięć i temat zamknięty. Ten model sprawdza się bardzo dobrze – do momentu, gdy zaczynamy szukać produktów niszowych, sezonowych lub wyjątkowych. Wtedy okazuje się, że „wszystko w jednym miejscu” nie zawsze oznacza „dokładnie to, czego potrzebujemy”.

Rola handlowca – pierwszy kontakt i pierwsze wrażenie

Dla mnie handlowiec stanowi bezpośrednie odzwierciedlenie firmy, którą reprezentuje. Jeśli jest nieprzygotowany, nie zna konceptu restauracji ani menu, oferta traci na znaczeniu. Zbyt często rozmowa zaczyna się od cen, zamiast od zrozumienia oczekiwań i realiów pracy kuchni.

Idealny handlowiec odrabia lekcję przed spotkaniem. Sprawdza kartę, zagląda na stronę lokalu, orientuje się w stylu kuchni. Potrafi powiedzieć: „Przyjrzałem się Pana ofercie i mam kilka produktów, które naprawdę mogą się sprawdzić. Do tego mamy sezonowe propozycje i kilka rzadziej dostępnych pozycji”. To tworzy przestrzeń do rozmowy i współpracy.

I trzeba to powiedzieć jasno – na rynku pojawia się coraz więcej handlowców będących realnymi partnerami gastronomii, doskonale rozumiejącymi nasz świat.

Długofalowe relacje jako fundament współpracy

Dobry handlowiec z czasem staje się opiekunem. Jest dostępny, reaguje szybko, zna produkty, potrafi zaproponować alternatywy. Niejednokrotnie bywa wręcz pogotowiem logistycznym. Tak buduje się relacje oparte na zaufaniu.

Osobiście wierzę w długofalową współpracę. Zapewnia ona przewidywalność i komfort pracy – wartości niezwykle istotne w kuchni. Oczywiście nic nie jest dane raz na zawsze, ale stabilność relacji wciąż ma ogromne znaczenie.

Cechy idealnego dostawcy dla gastronomii

Idealny dostawca to taki, który:

  • inwestuje w kompetentnych handlowców i docenia ich rolę,
  • oferuje szeroki, ale przemyślany asortyment,
  • gwarantuje jakość i świeżość produktów,
  • prowadzi przejrzystą i uczciwą politykę cenową,
  • umożliwia składanie zamówień w realnych dla gastronomii godzinach,
  • dostarcza na czas i zgodnie z zamówieniem,
  • informuje z wyprzedzeniem o brakach,
  • zabezpiecza produkty kluczowe dla menu,
  • wspiera kucharzy wiedzą i doświadczeniem.

Wsparcie i standardy współpracy

Coraz więcej hurtowni inwestuje w kuchnie pokazowe, zespoły szefów kuchni, szkolenia oraz wsparcie w tworzeniu menu wraz z wyliczeniami food costu. To model, który wzmacnia relacje biznesowe i przynosi korzyści obu stronom.

Rynek – jak każdy duży ekosystem – bywa jednak zróżnicowany pod względem standardów współpracy. Moje doświadczenie pokazuje, że najlepiej sprawdzają się relacje oparte na jasnych zasadach, transparentnych rozliczeniach i czytelnej komunikacji. To one budują długoterminowe zaufanie i zdrową konkurencję.

Po co hurtowni marketing?

Marketing. Ktoś zapyta: co ma wspólnego marketing z hurtownią? Ma – i to sporo. Wiele firm wciąż prowadzi ograniczoną aktywność komunikacyjną, podczas gdy dla nas, kucharzy, inspiracja i wiedza o produktach są dziś równie ważne, jak cena. Media społecznościowe, wydarzenia branżowe czy bezpośrednia komunikacja to realne narzędzia budowania relacji.

Coraz popularniejsze są też własne targi organizowane przez dużych graczy. Część z nich naprawdę wnosi wartość, pokazując ofertę w praktyce. Warto jednak pamiętać, by zapraszać nie tylko obecnych klientów, ale także tych, których firma chce dopiero pozyskać.

A co z targami gastronomicznymi?

Na największych, kluczowych pod względem skali wydarzeniach – takich jak Polagra czy EuroGastro – od lat można dostrzec dominację producentów i dostawców sprzętu. Stoiska technologiczne, maszyny i systemy są wyraźnie widoczne. Dostawcy żywności dla gastronomii podchodzą do targów ostrożniej, często raczej obserwując rynek niż aktywnie w nim uczestnicząc.

Wydarzenia takie jak jednodniowy Kongres Szefów Kuchni idą tu nieco pod prąd, bo żywność i produkt są w nich znacznie mocniej obecne. I bardzo dobrze – bo zasada „czego nie widzimy i nie spróbujemy, tego nie używamy” w gastronomii wciąż obowiązuje.

Po pandemii, przy gwałtownym wzroście kosztów, rynek nauczył się ostrożności. Przełożyło się to m.in. na spadek liczby profesjonalnych konkursów kulinarnych. Zdecydowanie szybciej przybywa natomiast wydarzeń skierowanych do młodzieży szkół gastronomicznych. To świetny kierunek – młodzi kucharze widzą, próbują, zapamiętują i często wracają do tych marek w przyszłości.

Wierzę jednak, że czeka nas powolny, ale systematyczny powrót profesjonalnych konkursów dedykowanych zawodowym kucharzom. Najbliższe EuroGastro ma szansę być ważnym krokiem w realizacji tego celu – z konkursami, pokazami, degustacjami i faktycznym spotkaniem branży.

Podsumowanie

Idealny dostawca nie jest mitem. To suma kompetencji, uczciwości, elastyczności i zrozumienia gastronomii. Reszta – jak zawsze – pozostaje w naszych rękach.

Do zobaczenia na branżowym szlaku.

Jarosław Uściński

Prezes OSSKiC

Trener kulinarny

Moonsfera, Warszawa

Oprac. red.