Ferie 2026: Niemal połowa właścicieli obiektów ugościła mniej turystów niż przed rokiem

Ferie 2026: Niemal połowa właścicieli obiektów ugościła mniej turystów niż przed rokiem

05 lutego 2026

Aż 44% gospodarzy z południowych regionów kraju zanotowało w tym roku niższe obłożenie niż w poprzednim sezonie – wynika z najnowszego raportu otoNoclegi.pl. Dane te potwierdzają, że zmiana terminów ferii zimowych 2026 nie przełożyła się na poprawę wyników branży noclegowej. Co trzeci gospodarz określa spadek frekwencji jako wyraźny. W większości regionów ponad 60% obiektów nie przekroczyło poziomu 40% obłożenia. 

Brak stabilizacji w regionach górskich

Niskie obłożenie obiektów noclegowych występowało niezależnie od lokalizacji, a w wielu przypadkach przyjmowało skalę niespotykaną w poprzednim sezonie. Najtrudniejsza sytuacja dotyczyła Bieszczad, gdzie niemal cały rynek funkcjonował przy obłożeniu poniżej 20%. W regionie nie odnotowano obiektów w pełni zapełnionych.

Równie słabo wypadły Beskidy. Ponad trzy czwarte tamtejszych obiektów działało przy obłożeniu poniżej 40%. Udział miejsc osiągających poziomy uznawane za satysfakcjonujące pozostawał marginalny. Podobny obraz wyłania się także z danych dotyczących Sudetów. Ponad połowa obiektów deklarowała obłożenie na poziomie 10-19%, a tylko 21% osiągnęło frekwencję mieszczącą się w przedziale 40-79%. Statystyki te ukazują, że sezon feryjny 2026 nie był łatwy, nawet dla kierunków o ugruntowanej pozycji na mapie zimowej turystyki.

Punktowy popyt i lokalne paradoksy frekwencji

Mimo ogólnej tendencji spadkowej, dane z raportu otoNoclegi.pl wskazują na głęboką polaryzację rynku, szczególnie widoczną w Karkonoszach i na Podhalu. Choć w pierwszej z wymienionych lokalizacji połowa obiektów operowała na minimalnym obłożeniu (10-19%), region ten odnotował jednocześnie najwyższy w kraju odsetek miejsc niemal w pełni zarezerwowanych. Co dziesiąty obiekt w Karkonoszach osiągnął frekwencję na poziomie 95-100%. Podobne zjawisko wystąpiło na Podhalu, gdzie blisko jedna piąta gospodarzy mogła pochwalić się obłożeniem przekraczającym 80%, podczas gdy 63%. lokalnego rynku pozostało poniżej progu 40%.

– Lokalizacja przestała być gwarantem sukcesu, a wysoka rozpoznawalność regionu nie przekłada się już automatycznie na wypełnienie kwater znajdujących się na jego terenie. W tym sezonie obserwujemy swoisty paradoks: w tej samej miejscowości jeden obiekt może odnotować pełne obłożenie, podczas gdy sąsiadujące z nim ośrodki generują minimalne zainteresowanie. Turyści nie szukają już po prostu noclegu w górach, lecz dokonują bardzo selektywnego wyboru, kierując się albo najniższą ceną, albo konkretną, unikalną cechą danej oferty – zauważa Anna Kryjer, Dyrektor Zarządzająca w otoNoclegi.pl.

Turysta szuka oszczędności i zwleka z decyzją

Model planowania ferii uległ całkowitej zmianie. Głównym argumentem stała się cena – turyści wykazują się dużą ostrożnością, co objawia się skrupulatnym porównywaniem dostępnych ofert oraz silną presją negocjacyjną. Zjawisku temu towarzyszy rekordowo krótkie okno rezerwacyjne.

Polacy zwlekają z decyzją o wyjeździe do ostatniej chwili, rezerwując nocleg średnio z zaledwie tygodniowym wyprzedzeniem. Dla branży oznacza to dużą niepewność i trudności w kalkulowaniu przychodów. Zmieniła się także długość pobytów. Turyści wolą wyjechać na krótko, ale przy zachowaniu ścisłej kontroli nad domowym budżetem – komentuje Anna Kryjer z otoNoclegi.pl.

Sezon zimowy 2026 rzucił branży noclegowej poważne wyzwanie. Modyfikacja kalendarza ferii nie stała się impulsem, który mógłby uratować wyniki większości gospodarzy. Fakt, że niemal co drugi właściciel obiektu odnotował gorsze wyniki niż przed rokiem, pokazuje, że branża znalazła się w punkcie zwrotnym. Tradycyjne atuty, takie jak prestiżowy adres na Podhalu czy w Karkonoszach, przestały być gwarancją biznesowego sukcesu, ustępując miejsca twardej kalkulacji cenowej i walce o turystę.

źródło: otoNoclegi.pl.

oprac. H.Handkowska