Advertisement

Zjawisko tzw. powrotu do przeszłości możemy zaobserwować na wielu płaszczyznach codziennego życia i kultury, czyli np. w modzie, muzyce, sztuce i tu właśnie także w gastronomii. Wracamy do tego, co odkryli nasi przodkowie, zmieniamy to dostosowując do aktualnych potrzeb oraz możliwości, i tak tworzy się nowa moda, która tak naprawdę jest zawsze zaczerpnięta z historii.

Zatem obecny street food jest modyfikacją tego, co widzieliśmy, o czym czytaliśmy lub aktualnie tego, co zaobserwowaliśmy podczas podróży po świecie. Ale to właśnie te kulinarne odkrycia z innych kontynentów, głównie z Azji, są wg mnie przyczyną tak wielkiego fenomenu street foodu u nas. Oczywiście street food w Polsce jest zupełnie różny od tego, który funkcjonuje np. w Tajlandii. Po pierwsze zwróćmy uwagę na potrzeby. W Azji street food jest popularny głównie ze względów finansowych, ponieważ jedzenie na ulicy jest stosunkowo niedrogie i każdego na nie stać, pogoda sprzyja gastronomii pod chmurką, gotowanie uliczne daje wielu ludziom pracę, co dodatkowo wzmacniane jest przez duże zainteresowanie turystów, a co więcej wymagania sanitarne są tak mało skomplikowane, że otwarcie stoiska z jedzeniem jest banalnie proste.

Jak to, w takim razie, wygląda w Polsce? Otóż w naszym kraju street food nie jest formą jedzenia na każdą kieszeń, popyt na street food jest mocno zależny od pogody, najlepsze budki z jedzeniem to takie, które mają najlepszy marketing (często nawet jeżeli nie idzie za tym ani jakość, ani smak, jednak zaznaczam – to nie jest reguła!), ale też jest wspaniałą formą spędzania czasu wolnego wśród znajomych i rodzin. Jaki można więc wysnuć wniosek z tychże różnic? W moim mniemaniu uliczne jedzenie azjatyckie to potrzeba i kultura, a polskie to moda i powoli kultura także, jednak bardziej sezonowa. Jednak czy to czyni nasz rodzimy street food gorszym? Absolutnie nie! Pamiętajmy, że street food to nie fast food i nie należy łączyć tych dwóch zupełnie różnych od siebie terminów. Jedzenie uliczne może i często jest przygotowane z bardzo dobrych składników, technikami kulinarnymi innymi niż głębokie smażenie. Pełne jest świeżych warzyw i owoców, pełnoziarnistych oraz naturalnych, czyli wcześniej nieprzetworzonych produktów. Wszystko to dlatego, że w obecnych czasach doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, jak ważne jest prawidłowe odżywianie, więc oferowanym daniom zdecydowanie bliżej jest obecnie do trendu slow food.

Warte zaznaczenia jest jeszcze to, że w polskim street food dominuje różnorodność. Jestem przekonany, że mało kto już kojarzy street food jedynie z frytkami, hot dogami czy też burgerami. Jedzenie uliczne w Polsce, to rozmaite kuchnie z całego świata i inspirowane kuchniami z całego świata. Spośród tysięcy konceptów kulinarnych możemy znaleźć dania z praktycznie każdego zakątka Ziemi, a także autorskie kuchnie fusion. Daje to ogromne możliwości zarówno dla twórców takich konceptów, jak i konsumentów, którzy mogą rozsmakować się jak nigdy dotąd i pogłębiać swoje doznania kulinarne.

I choć doskonale zdaję sobie sprawę, że za jakiś czas społeczeństwo ponownie skieruje się w nową-starą modę i spolaryzuje w drugą stronę, to mam ogromną nadzieję, że polski street food będzie rozwijał się nadal, a szał na niego nie zostanie szybko zastąpiony. Jednak na zmiany przyjdzie jeszcze czas, więc póki co odkrywajmy nowe smaki i jedzmy na ulicy!

Krzysztof Szulborski

Prezes Stowarzyszenia Kucharzy Polskich
www.stowarzyszeniekucharzy.pl

Hermes Kulinarny Poradnika Restauratora Osobowość gastronomii 2013