Kinga Rylska: Napiwek w restauracji – standard czy niezręczny obowiązek?

Aktualności

Kinga Rylska: Napiwek w restauracji – standard czy niezręczny obowiązek?

09 maja 2022

Napiwki to gorący temat, który budzi skrajne emocje. Z jednej strony jest to wyraz szacunku i uznania dla obsługi lokalu, z drugiej natomiast generuje sporo wątpliwości. Jakiej wysokości tip będzie na miejscu, czy tak samo jest na całym świecie? W jaki sposób go wręczyć, a co w sytuacji, kiedy klient płaci kartą? No i druga strona – dzielić pulę napiwków na cały zespół po równo?

W jednych krajach to tradycja, jak Kambodża, w Etiopii to podstawa funkcjonowania społeczeństwa, w Kenii i Tanzanii jest to wysoce spodziewane, w Chinach traktowane, jako próba korupcji i obraza, natomiast w USA wręcz obowiązkowe. A jak jest w Polsce z tymi napiwkami? Do której kategorii warto nas wpasować?

Zanim jeszcze do tego dojdę, oczywiście warto także uwzględnić kraje, gdzie napiwek z góry doliczany jest do rachunku, tak jak u nas popularny już serwis przy większych grupach.

Z tym „przy większych”, też już można, co prawda aktualnie dyskutować. Zaczynaliśmy od grup „od 10 osób”, a teraz liczebność tych grup, przy której do rachunku doliczany mamy obowiązkowy serwis jest znacząco obniżana, najczęściej jest to od 6 osób, ale można spotkać i lokale gdzie serwis jest nawet od grup 2 osobowych, a są i takie pojedyncze „ewenementy” na mapie polskiej gastronomii, że i od jednej. Sama miałam okazję zajrzeć nieświadomie do takiego lokalu, a do zakupu dużego latte na wynos od razu doliczono mi dodatkowo 12,5 % serwisu, nie wspomnę o dopłacie 4 zł za roślinne „mleko” plus jeszcze opłacie za kubek na wynos. Także, okazało się, że moja kawa finalnie miała cenę lunchu…

No cóż, po tej krótkiej anegdocie, wróćmy do clue tego felietonu. Myślę, że w Polsce napiwki są wysoce wskazane. Jest to wyraz zadowolenia z serwisu, a nawet pokusiłabym się by powiedzieć, że jeżeli go nie zostawisz, to jest to wyraz skąpstwa, bądź pokazanie, że jesteś mocno z tego serwisu niezadowolony. Jednak, jeżeli serwis był przeciętny, lub po prostu niczym nie wyróżniający, napiwek i tak wg naszej kultury powinniśmy zostawić. Standard przyjęty w Polsce to 10 % rachunku. Jeżeli był wybitny, napiwek możemy zwiększyć (nie obowiązkowo), bądź do doliczonego już serwisu dodajemy jeszcze coś ekstra.

Jeżeli płacimy kartą warto zapytać, czy można zostawić napiwek, zwiększając kwotę płaconą przy pomocy terminalu. Tu nie ma jednej reguły, bo po prostu różnie to bywa. Osobiście, wychodząc do restauracji, zawsze staram się mieć przy sobie jakąś gotówkę na napiwek i tak też się utarło wśród moich znajomych. Wiadome jest także, że wtedy cała kwota trafi od razu do kelnera i nie będzie także odliczone żadna prowizja serwisowa z terminali płatniczych.

Jeżeli chodzi o podział napiwku wśród znajomych, myślę, że jest to kwestia indywidualna. W większości w Polsce składamy się na niego po równo, ustalając wspólnie, o jaką kwotę zwiększamy „swój podział” i raczej w większość % wg swojego zamówienia.

Warto także zwrócić uwagę na wspomniany już wyżej doliczany serwis. Zauważyłam, że często goście pytają po prostu kelnera, czy rachunek zawiera już serwis. I takie pytanie jest absolutnie ok! Jeżeli serwis jest już zawarty, kelner raczej napiwku nie oczekuje, lecz oczywiście jest on zawsze dodatkowo mile widziany i jak jesteśmy wybitnie zachwyceni, myślę, że warto się pokusić, by dołożyć jeszcze coś od siebie.

Kelnerzy w Polsce (w większości) zarabiają jedne z niższych stawek godzinowych, a te słynne „tipy” pozwalają im nieczęsto tak naprawdę zgromadzić „drugą”, jak i nie potrójną pensję, bo znam i takie przypadki, a zdarzają się, gdy kelner naprawdę jest wyjątkowo dobry w swoim serwisie. Często to młodzi ludzie, którym ta praca pozwala się utrzymać na studiach, bądź dorobić dodatkowe pieniądze „przejściowo”. W dzisiejszych czasach mało, kto traktuje „zawód kelnera”, jako docelowy swój kierunek zatrudnienia na lata i przyszłość. Jeżeli chodzi o sposób wręczania napiwków, nie robi się tego w restauracjach raczej „do ręki”. Zostawiamy na stoliku, bądź po prostu w płatniku. Na samym końcu dodam, że zauważam, że coraz chętniej zostawiamy w Polsce napiwki w restauracjach, najbardziej to widać w większych miastach. Nie tylko w lokalach gastronomicznych, ale i w lokalach usługowych, jak fryzjer, kosmetyczka, barber itp. Mam takie przemyślenia, że spowodowane jest to pandemią, w której właśnie cały ten sektor znalazł się w mocno kryzysowej sytuacji.

KINGA RYLSKA
Head of Marketing
NINE’s Restaurant & Sports
Restauracja Roberta Lewandowskiego
w Browarach Warszawskich

Oprac. red.