Beata i Wojciech Jankiewicz: Każdego dnia otwierając nasze restauracje, otwieramy także nasze serca

Wywiady

Beata i Wojciech Jankiewicz: Każdego dnia otwierając nasze restauracje, otwieramy także nasze serca

11 sierpnia 2015

Heidi Handkowska: Jesteście Państwo jedną z największych firm gastronomicznych na Dolnym Śląsku. W czym zatem tkwi tajemnica Waszego sukcesu?

Wojciech Jankiewicz: Każdy dzień przynosi nam nowe wyzwania, nowe problemy… Mamy od lat wspaniały zespół kreatywnych ludzi, których traktujemy jak filar naszego biznesu. Razem ustalamy priorytety, a potem sumiennie je realizujemy. W naszych restauracjach wszyscy wiedzą, że my jako gospodarze mamy bzika na punkcie jedzenia. Gotujemy, czarujemy, z pasją tworzymy nowe smaki. Ale ten bzik jest „chorobą zakaźną” 🙂 i mamy nadzieję, że rozprzestrzenia się na wszystkich naszych pracowników. A restauracje pełne gości dają nam wszystkim siłę napędową i szczęście.

Pochodzicie z rodziny o tradycjach restauratorskich. Dziadek Pana Wojciecha przed wojną prowadził restaurację i hotel, a mama przez wiele lat stołówkę przy Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu. Natomiast Pani zamiłowanie do kuchni i gotowania wyniosła z rodzinnego domu. Czy zatem można powiedzieć, że udało Wam się połączyć pasję z pracą…

Beata Jankiewicz: W moim domu kuchnia była miejscem, gdzie wszyscy się zbierali. Od dziecka pamiętam palące się w kuchni światło – gotującą coś mamę i towarzyszącego jej tatę. Podobnie traktuję nasze lokale. To też mój dom, tyle tylko, że co wieczór do wspólnego biesiadowania zapraszam trochę więcej osób. Nie wyobrażam sobie lepszej pracy. Jak tak patrzę w przeszłość, to nie pamiętam w ogóle lęku na początku naszej działalności. Byłam pewna, wiedziałam, że chcę to robić. Nie było nawet sekundy zwątpienia, kiedy bym pomyślała, że może sobie nie damy rady, że może się nie udać. Nad Splendido mamy zresztą taki napis w języku hiszpańskim: „Każdego dnia otwierając drzwi naszego domu, otwieramy także serca”. I to od zawsze była nasza myśl przewodnia, którą przekazywałam naszym pracownikom. Ostatnio miałam takie zdarzenie, które potwierdza, że to co robię ma sens. Zapytałam 8-letnią córeczkę naszych przyjaciół kim chciałaby być jak dorośnie, a ona bez namysłu odpowiedziała: Chciałabym być Tobą! Z tego wnioskuję, że sukces w życiu zawodowym pociąga za sobą wewnętrzny blask, harmonię i ciepło.

Zatrudniacie około 300 osób. Jaki jest Wasz sposób na zarządzanie personelem? Czy w dzisiejszych czasach trudno o wykwalifikowana kadrę?

B.J: Oczywiście nie jest to proste… Recepta na to jest jedna: mądry, pracowity wódz – wizjoner w postaci mojego męża  i szefa. Ludzie powinni wiedzieć dla kogo i po co pracują. Muszą też czuć, że nie chodzi tylko i wyłącznie o chęć pomnażania zysku.

A jak wygląda u Państwa podział obowiązków?

B.J: Mąż ma umysł ścisły, więc zajmuje się sprawami menadżerskimi. Ja jestem duszą artystyczną, więc odpowiadam za wystrój wnętrz, komponuje smaki. Uważam, że gotowanie ma w sobie coś ze sztuki, dlatego trzeba wyważyć proporcje, a także zadbać o to, jak prezentuje się danie. Poza tym interesuje się też architekturą, maluję, piszę wiersze.

Aktualnie skoncentrowaliście się na rozwoju sieci lokali gastronomicznych Express Kuchnia Marché? Dlaczego?

B.J: Restauracja Splendido a la carte, Lulu Cafe, Sevi Oriental, Sevi Kebab, Express Kuchnia Marché, Kofuku to nasze marki. Każda z nich to odpowiedź na inne zapotrzebowanie zarówno nasze, jak i rynku. W Splendido czuję się jak księżniczka, w Lulu Cafe nad filiżanką cappuccino piszę wiersze, do Sevi wpadam w biegu, gdy mam ochotę na coś pysznego, lekko ostrego, do Kuchni Express Marché przychodzę na zdrowy i świeży posiłek, a do Kofuku z mamą, mężem i przyjaciółmi, gdy mamy ochotę na japońską wyrafinowaną ucztę.

Dużo Państwo podróżujecie. Odwiedzacie światowej sławy lokale. Proszę opowiedzieć o ostatniej kulinarnej podróży…

B.J: Podróże są dla nas esencją życia. Naszą inspiracją. Przez 20 lat przejechaliśmy prawie pół świata. Odwiedziliśmy kilka najlepszych restauracji m.in.: Ritz Paris z Akademią The Ecole Ritz Escoffier, One&Only Le Saint Geran z restauracją The Spoon by Alain Ducasse. A także odbyliśmy kilka szkoleń w najwybitniejszych Akademiach Kulinarnych, jak również kursy somelierskie u Miguela Torresa, Rothschildów, Fresciobaldich. Uważamy bowiem, że trzeba uczyć się od najlepszych. Po takich wizytach nabieramy przysłowiowego wiatru w żagle.

Jaki jest Państwa plan na przyszłość? Gdzie zamierzacie inwestować?

B.J: Nasze plany na przyszłość to doskonalenie jakości w naszych lokalach oraz mądry rozwój.

Express Kuchnia Marché została nagrodzona Hermesem Poradnika Restauratora 2015 – w kategorii sieć HoReCa. Co dla Państwa znaczy to wyróżnienie?

W.J: Od ponad 25 lat podążamy drogą, którą napisały nasze marzenia. Drogą, którą wyznaczyły nasze pasje i wyobrażenia o przyszłości. Podjęliśmy szereg wyzwań i trudnych decyzji. Ryzyko jest nieodłącznym elementem naszych działań, ale jest też i pokora, i szacunek do ludzi. Pieniądze nie są dla nas priorytetem. Priorytetem jest realizacja naszych marzeń, sukces, jakość, uczciwość, czyste sumienie. Nasze motto brzmi – Ten osiąga sukces, kto robi o jeden krok więcej, odważniej, mądrzej. A liczne nagrody, tj.: Gazele Biznesu, Diamenty Forbsa i oczywiście Hermes Poradnika Restauratora 2015 pokazują, że wybraliśmy właściwą drogę. Jesteśmy zaszczyceni i wdzięczni, i jeszcze bardziej zmotywowani.