Sytuacja jest ciężka, ale jak ktoś chce pracować to bez względu na kryzys będzie pracował. Wszystko zależy od chęci. Część pracowników musiała się przebranżowić, aby utrzymać się w pracy, np. z kelnera zmienić się w dostawcę. Hotele sieciowe z tego co zaobserwowałem w rozmowach z kolegami dbają o personel. Pracownicy, którzy mają duże doświadczenie, którzy budują markę danego miejsca są albo na postojowym, albo pracują za 80%. pensji.

Wiele restauracji i punktów gastronomicznych, które do tej pory nie miały oferty na dowóz uruchomiło taką opcję. Dla dostawców jedzenia, którzy wcześniej specjalizowali się w tej działalności jest trudniej, ponieważ zwiększyła się konkurencja na rynku, a popyt zmalał. Ludzie niepewni jutra nie zamawiają już tak jedzenia. Wcześniej, przed epidemią klientami oferty na dowóz byli głównie pracownicy dużych biur, studenci i osoby, które nie miały czasu na przygotowywanie posiłków. A teraz większość tych osób gotuje w domach. Restauracje hotelowe nie mają takiej możliwości, aby serwować jedzenie na wynos. Te kuchnie są droższe w utrzymaniu, nie ma tu szans na ratowanie się dostawami. Sukces w nowym sektorze odniosą miejsca, które są lubiane, albo mają znanych szefów kuchni i oferują potrawy najbardziej popularnych kuchni: polskiej, włoskiej, azjatyckiej i tureckiej.

Sytuacja jest ciężka, ale jak ktoś chce pracować to bez względu na kryzys będzie pracował. Wszystko zależy od chęci. Część pracowników musiała się przebranżowić, aby utrzymać się w pracy, np. z kelnera zmienić się w dostawcę.

Hotele sieciowe z tego co zaobserwowałem w rozmowach z kolegami dbają o personel. Pracownicy, którzy mają duże doświadczenie, którzy budują markę danego miejsca są albo na postojowym, albo pracują za 80%. pensji.

Jak już skończą się ograniczenia i zakazy to każdy będzie chciał wyjść z domu. Jednak ludzie będą się jeszcze bali jechać za granicę, rozwinie się turystyka regionalna, popularne będą miejsca, gdzie można dojechać własnymi samochodami.

Przez ostatnie pięć lat powstała grupa pracowników gastronomii, którzy mieli wysokie oczekiwania finansowe, a niekoniecznie mogli pochwalić się doświadczeniem zawodowym. Wiele osób rezygnowało z umowy o pracę, ponieważ woleli pracować na zlecenie. Myślę, że zniknie szara strefa w gastronomii. Ludzie zaczną szanować normę pracy, urlopy i swoje zdrowie i częściej będą wybierali umowę o pracę.

Branża gastronomiczno-hotelarska nie upadnie, zmienią się tylko szyldy w niektórych miejscach.

Ja jestem zatrudniony na umowę o pracę i prowadzę też swoją działalność. Mój dochód z własnej działalności zmalał do zera, kontrakty zostały zawieszone. Nie odczuwam żadnego wsparcia od rządu, ale mam wsparcie pracodawcy.

Zachowanie pracodawcy w stosunku do pracownika w kryzysie wróci do niego z nawiązką. Jeżeli dobry pracownik został zatrzymany w miejscu pracy mimo nie wykonywania obowiązków zawodowych to później zaowocuje to długotrwałą współpracą i wzajemnym szacunkiem. Natomiast w miejscach, które zwolniono większość personelu w momencie zakończenia ograniczeń zacznie się chaos i poszukiwanie ludzi, a nie wiem czy wszyscy będą chcieli wrócić do poprzednich miejsc pracy.

Sebastian Krauzowicz, Executive Chef Radisson Blu Hotel & Residences w Zakopanym

Head Coach & Team Menager Poland National Culinary Team OSSKIC 

 

Najpopularniejsze