Powrót do „normalności” potrwa parę miesięcy. Koniec pandemii to nie koniec zachorowań. Nadal będzie ryzyko zakażenia, więc będzie trzeba zachować odpowiednie środki ostrożności. Spora część gości gastronomii to biznes i turyści, a także eventy.

 

Restauracja Zoni działa na mocno zwolnionych obrotach. Jak spora cześć lokali gastronomicznych przygotowujemy dania na wynos. Nasza oferta jest jednak trochę inna. Goście w większości propozycji sami dokańczają dania w domu.

Pracujemy w 4 osobowym zespole a przed kwarantanna na zmianie było nawet 20 osób. Zaczynamy pracę o godzinie 10:00 i kończymy o 18:00. Każdy pracownik po przyjściu do pracy ma mierzoną temperaturę i sprawdzaną ponownie co 1h. Wszyscy pracujemy w rękawiczkach i maseczkach. Systematycznie również dezynfekujemy miejsce pracy oraz samochód, którym dowozimy jedzenie.
Zapakowane próżniowo produkty wraz z przyprawami i dodatkowymi składnikami tworzą pakiety, które są zaprojektowanymi zestawami do przygotowania posiłku w domu. W dołączonych do produktów instrukcjach sporządzenia konkretnych dań szef kuchni Zoni – Michał Gniadek – zdradza swoje sekrety. To wyjątkowa okazja, by je poznać i spróbować stworzyć dania poznane w Zoni we własnym domu. Aby ułatwić cały proces zamawiania i płatności stworzyliśmy sklep online, gdzie można łatwo zamówić produkty. Widać przy tym, jak one wyglądają w dostawie oraz dokonać bezpiecznej płatności przez system PayU.

Zgodnie z filozofią Zoni dania główne można łączyć z dowolnymi dodatkami. Pozwala to na odkrywanie różnych połączeń smakowych. W ofercie znalazły się znane z menu naszej restauracji przystawki takie jak tatar wołowy z truflą i ogórkiem kiszonym czy tuńczyk z sosem ponzu i fenkułem, buliony, desery, produkty do przygotowania steków, ryb, perliczki oraz większości dodatków dostępnych na co dzień w restauracji. Ofertę uzupełnia pieczywo – chleb pszenny z kwiatami jaśminu, razowy żytni na zakwasie żytnim z dodatkiem powideł śliwkowych i miodu, chleb pszenny aromatyzowany kawą – oraz sery – polska pijana koza, włoskie pecorino truflowe.

Czego potrzebowałaby branża, by z tej sytuacji wyjść jak najmniej poturbowana?
Trzeba powiedzieć sobie szczerze, zamknięcie gastronomii to jest jedno i dopiero początek. Powrót do „normalności” potrwa parę miesięcy. Koniec pandemii to nie koniec zachorowań. Nadal będzie ryzyko zakażenia, więc będzie trzeba zachować odpowiednie środki ostrożności. Spora część gości gastronomii to biznes i turyści, a także eventy.

Państwo powinno wydać jasne zasady / instrukcje jak ma wyglądać funkcjonowanie punktów gastronomicznych po ponownym ich otwarciu, ale też wyznaczyć organ np. Sanepid, który będzie weryfikował czy te działania są przez wszystkich restauratorów respektowane. Uważam, że przez takie postępowanie ludzie będą czuć się bardziej bezpiecznie. A poza tym szybciej wrócą do swoich ulubionych restauracji.

Jakie to będzie mieć skutki w dłuższej perspektywie, jak zmieni się rynek pracy w gastronomii?
Rynek pracy we wszystkich branżach już się zmienił z dniem 14 marca, kiedy to dzień wcześniej ogłoszono kwarantannę. Od dłuższego czasu był rynek pracownika i w jeden dzień zmieniło się to w rynek pracodawcy. Ludzie poszukują w obecnej sytuacji jakiekolwiek pracy. Na wszystkich konferencjach gastronomicznych tematem numer jeden było brak personelu, teraz może się to odmienić chociażby z jednego powodu. Duża część restauracji już nie wróci na rynek.


Arkadiusz Żochowski, General Manager Restauracja Zoni w Warszawie

 

Najpopularniejsze