USA wskazywane są jako kolejny kraj, który stanie się epicentrum pandemii koronawirusa. Najbardziej zagrożoną branżą jest gastronomia. W Nowym Jorku zamknięte są bary i restauracje. Zwolnienia mogą dotknąć ok. 300 000 osób.

 

Gubernator Nowego Jorku Andrew Cuomo tydzień temu podjął decyzję o ograniczeniu pracy barów i restauracji tylko do dostaw na zamówienie. Cel – ograniczenie rozprzestrzeniania się koronawirusa. W Nowym Jorku w tym samym dniu odnotowano już ponad 7000 osób zakażonych.

National Restaurant Association oszacowało, że cała branża straci 225 miliardów dolarów w ciągu najbliższych trzech miesięcy i od pięciu do siedmiu milionów pracowników.
W Nowym Yorku zamknięto restauracje, bary i puby. Trwają zwolnienia pracowników. Tylko niektóre lokale zdecydowały się na przestawienie pracy na tryb „jedzenie z dowozem”. Dlaczego? Okazuje się, że pracownicy obawiają się, ze w raz z produktami dostawca dostarczy im wirusa. A z drugiej strony nowojorczycy wcale nie są tacy chętni do zakupów tego typu.

- Ulice wyglądają jak do tej pory w niedzielę rano – mówił James Lee, właściciel trzech restauracji na Manhattanie, który zmuszony był zamknąć Cabrini, Buddha Beer Bar i Buddha Taco Bar i zwolnić 50 osób. Po raz pierwszy od 12 lat, kiedy uruchomił Cabrini, nie będzie w stanie zapłacić kwartalnego podatku i swoim dostawcom. Nie wypłacił też pracownikom pieniędzy za ostatni tydzień pracy.

Andrew Castelli zamknął swoje dwa bary na Harlemie Penny Jo’s i Uptown Bourbon. Oba funkcjonowały dzięki muzyce na żywo. Zakazał przyjeżdżać do pracy swoim pracownikom, by nie narażać ich na koronawirusa w komunikacji publicznej. Chce ich wspierać na tyle, na ile go stać nawet udzielając schronienia w swoim domu.

- Są to osoby, z którym wcześniej go dzieliłem. Wielu z nich dałem drobne pożyczki w dobrych czasach musze więc pomóc im w złych – mówi Castelli.
Jak wszyscy inni restauratorzy oczekuje na wsparcie rządu.

Stan Nowy Jork ogłosił już, że rezygnuje z odsetek i kar za opóźnione płatności podatku od sprzedaży dla właścicieli firm takich jak restauracje. Zawiesił eksmisje mieszkaniowe i komercyjne na następne 90 dni. Miasto oferuje dotacje dla przedsiębiorstw na pokrycie 40% kosztów wynagrodzeń przez dwa miesiące, jeśli sprzedaż spadła o co najmniej 25 proc. Dla tej samej grupy przedsiębiorców udostępniono także pożyczkę o zerowym oprocentowaniu. W Departamencie Pracy Stanu Nowy Jork liczba wniosków o zasiłek ze względu na bezrobocie wzrosła w ostatnich dniach o ponad 1000%.

Obroty większości otwartych jeszcze restauracji oferujących usługę z dowozem spadły od 80 do 95%. Niektóre, zwłaszcza z kuchnią włoską, wystawiły swoje produkty, głownie świeże warzywa, owoce, a także owoce morza i oliwy na sprzedaż, niczym w sklepach.

Grupa najlepszych szefów kuchni i restauratorów w Nowym Jorku utworzyła Relief Opportunities for All Restaurants - koalicję, która lobbuje w lokalnych władzach, by wsparły ratowanie branży. Konsolidacja trwa pod hasztagiem #saveamericanhospitity. Inna akcja, tym razem społeczna toczy się pod #toosmalltofail. Rethink Food, lokalna organizacja non-profit, planuje zaoferować jadłodajniom 40 000 dolarów dotacji na ich utrzymanie i produkcję żywności, która może zostać zakupiona przez potrzebujących nowojorczyków podczas pandemii koronawirusa. Danie kosztować miałoby 5 dolarów, ale kto tych pieniędzy nie ma nie będzie musiał płacić.

Wielu stałych klientów wykupuje bony na jedzenie, które będzie można zrealizować po pokonaniu pandemii. Dla niektórych jest jednak jasne, że to pożyczka bezzwrotna, bo nie wiadomo, ilu restauratorów przetrwa ten dramatyczny czas.

Źródło: change.org., NY Times, CNBC, New York Post

 

Najpopularniejsze