Restauratorzy chcą otwierać swoje lokale gastronomiczne pomimo przedłużenia obostrzeń do 31 stycznia. Przedsiębiorcy wskazują na dramatyczną sytuację finansową, w jakiej się znaleźli. Na facebookowych profilach lokali gastronomicznych z różnych miast pojawiają się wpisy opatrzone hasztagiem #OtwieraMY.

Niektóre z nich za pomocą tych wpisów pytają swoich gości o zdanie na temat otwarcia mimo obowiązujących zakazów.

Nadzieję przedsiębiorcom dał wyrok z Opola, gdzie sąd uchylił grzywnę w wysokości 10 tys. zł nałożoną przez sanepid na fryzjera z Prudnika. Sąd uznał, że inspektor sanitarny nie może nakładać kar na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów. Wyrok nie jest prawomocny.

– To powinien być czytelny sygnał dla służb, policji i sanepidu. Powinni szanować orzeczenia sądów, które wskazują na nielegalność rozporządzeń – mówi w rozmowie z TOK FM dr hab. Mikołaj Małecki.

Policja i sanepid nie potrafią jednoznacznie stwierdzić, jak będą traktować firmy, które wznowią działalność wbrew koronawirusowym zakazom. Teoretycznie przedsiębiorcy powinni spodziewać się mandatów. W praktyce żadne większe kary za łamanie zakazów działalności nakładane nie są.

Rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie Dominika Łatak-Glonek pytana przez PAP o to, z jakimi konsekwencjami muszą liczyć się prowadzący lokale gastronomiczne wskazała, że „jest to rzecz bardzo indywidualna i zależy od tego, jak będzie wyglądać sytuacja, którą kontrolerzy zastaną na miejscu".

oprac. red.

źródło: PAP, TOK FM

 

 

Kalendarium

Najpopularniejsze