W ludziach narasta zmęczenie. Każdy z nas potrzebuje realnego kontaktu z drugim człowiekiem, a tego nie zapewni Internet. Osoby starsze, ale nie tylko one, mogą na pewien czas unikać przestrzeni miejskich, oddając tymczasowo lokale młodszej populacji. Myślę, że jeśli rząd pozwoliłby na zniesienie ograniczeń dla gastronomii, to byłyby tam tłumy. 

Czytając badania, ale również rozmawiając z kolegami z branży, myślę, że jeśli rząd nie zdecyduje się realnie nam pomóc to rynek usług gastronomicznych zmniejszy się o ok. 30%. Wiele barów, restauracji i kawiarni zniknie (leasingi, czynsze, kredyty) i nie zawsze inne zajmą ich miejsce. I tak naprawdę to może spotkać każdego z nas. Bardzo dużo lokali już jest wystawionych pod wynajem.
Restauracje, pomimo że będą otwarte, w obawie przed powrotem kryzysu będą utrzymywać dywersyfikację działań – delikatesy, take away, dostawy. 

W cukiernictwie jest trochę gorzej, bo mamy bardzo mało do zaoferowania, jeśli chodzi o rzeczy trwałe. Nie mamy możliwości zapasteryzowania lub zrobienia z danego dania czegoś innego. Po 48h nie jest to już zdatne do jedzenia. W branży brakuje także wykwalifikowanych rąk do pracy.

Wiele osób po pierwszym lockdownie zmieniło całkiem profesje i przeszło do bezpieczniejszych branży okołogastronomicznych, a inni postanowili się całkowicie przebranżowić. Nie jest to bezpieczne dla rynku pracy. Obniży się nam jakość pracownika, a co za tym idzie – jakość produktu. W zawodzie cukiernika, aby kogoś wykształcić, potrzebujemy kilku lat. Poza tym nie wiadomo, jak to długo potrwa. Wirusolodzy ostrzegają już przed trzecią falą pandemii COVID-19 mimo zapowiadanych szczepień.

Paweł Mieszała
właściciel cukierni Pawlova
zarządca legendarnej kawiarni Kociak w Poznaniu.

Najpopularniejsze