Podczas wczorajszej konferencji prasowej – najpierw z prezydentem Andrzejem Dudą, a później w towarzystwie ministrów, premier Mateusz Morawiecki przedstawił założenia tzw. tarczy antykryzysowej, która ma pomóc przedsiębiorcom, pracownikom i całej polskiej gospodarce uporać się ze skutkami rozprzestrzeniania się koronawirusa.

Realia, w jakich znalazła się Polska, a w tym branża gastronomiczna nie były do przewidzenia i nic dziwnego, że wszyscy przechodzimy bardzo trudne chwile. Członkowie Klubu Szefów Kuchni to tak właściciele restauracji, jak i osoby, prowadzące jednoosobowe działalności gospodarcze, ale też pracownicy. Mamy zatem różne punkty odbierania sytuacji, uzależnione od stopnia odpowiedzialności i ciężaru zobowiązań.

Obecnie skupiliśmy się na dowozach dla gości indywidualnych – mówi Poradnikowi Restauratora, Rafał Grzegorzek, szef kuchni w restauracji Babinicz w Dworzysku w Szczawno-Zdrój. Udało nam się także „dostać” do większej firmy, którą codziennie zaopatrujemy w około 350 posiłków.

Przejęcie przez państwo finansowania 40% wynagrodzenia w firmach z problemami, jednorazową wypłatę ok. 2 tys. zł dla samozatrudnionych i osób na umowie zleceniu, 7,5 mld zł dla służby zdrowia - zakłada m.in. wprowadzana przez rząd Tarcza Antykryzysowa o wartości ok. 211 mld zł - podała KPRM.

W obliczu zagrożenia koronawirusem i decyzji władz państwowych, podyktowanych względami bezpieczeństwa, o ograniczeniu działalności lokali gastronomicznych wyłącznie do obsługi klientów na dowóz lub na wynos, cały sektor musi zadbać o wypracowanie najwyższych standardów sanitarnych dotyczących dostaw posiłków.

Najpopularniejsze